Praca w alternatywnym biurze podróży to nie bułka z masłem. Oprócz długich, spokojnych godzin spędzonych w zaciszu krakowskiego biura Relaksmisji trzeba czasami spakować plecak i wyruszyć w ciężką podróż w poszukiwaniu nowych rajskich miejsc.

A tak na poważnie to nie ma chyba lepszej pracy na świecie! Tym razem zaszła potrzeba ponownego odwiedzenia naszych ulubionych miejsc w Tajlandii. Azja zmienia się bardzo szybko, więc informacje trzeba uaktualniać często. Malutka knajpka, w której kupowałem świeże krewetki kilka lat temu może być teraz klubem nurkowym, malownicza, otoczona palami zatoczka mogła zamienić się w pięcio gwiazdkowy, ekskluzywny resort, a Pan Chao sprzedawca artykułów wszelakich z Khao San Road może być obecnie… np. Panią Chao ;).

Zapakowałem więc rodzinę oraz grupę przyjaciół do samolotu i razem wyruszyliśmy w stronę wschodzącego słońca.

Samolot do Bangkoku
Tajka

Po przylocie do Bangkoku powitała nas uśmiechnięta twarz Rujirapy, zwanej też przez nas “naszą żabką”. Wielką tajską inspekcję rozpoczęliśmy od testów jakościowych znajdującego się na dachu hotelu basenu, a później rura na miasto!

Po krótkiej wizycie w stolicy Tajlandii, ruszamy w dalszą podróż. Nocnym pociągiem docieramy do najważniejszego miasta północnej części Tajlandii. Chiang Mai jest bardzo klimatycznym świątynnym miasteczkiem. Stanowi centrum kulturalne i religijne kraju. Nie dziwi więc bardzo wysokie zagęszczenie buddyjskiego mnicha na metrze kwadratowym.

Niezależnie od regionu tajska kuchnia jest przepyszna. Tu na północy dania różnią się trochę od tego co można znaleźć w misce w rejonie zatoki tajskiej czy w rejonie morza andamańskiego. Rzadziej na naszym półmisku zawita krewetka czy ośmiornica, za to w menu obok królującego wszem i wobec kurczaka zaczyna pojawiać się wołowina. Notabene być w Chang Mai i nie spróbować tutejszej noodle soup z wołowiną to wielki błąd. Postanowiliśmy wykraść trochę wiedzy kulinarnej Tajom i wybraliśmy się na kurs gotowania.

…a takim oto pysznym Pad Thaiem zakończyliśmy wizytę w północnej części Tajlandii. O tym jak bawiliśmy się na tajskich wyspach, co robią kraby o 4:30 rano na plaży i ilu grubych Niemców mieści się na jednym hamaku opowiemy w drugiej części naszej relacji.